Portal Fotoklubu Podlaskiego
Zegar
Nawigacja
Losowa Fotka
Ostatnie artykuły
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
» Nowa formuła FF
» witanko
» Monitory-Laptopy-Kolory
» Fotograficzne praktyki
» Powitanie
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
» Gości online: 3

» Użytkowników online: 0

» Łącznie użytkowników: 131
» Najnowszy użytkownik: Fotograf
Newsletter
Aby móc otrzymywać e-maile z Portal Fotoklubu Podlaskiego musisz się zarejestrować.
Ostatnio Widziani
» wiesio34 tygodni
» zomik148 tygodni
» mmariusz199063 tygodni
» privilege79 tygodni
» dooraa97 tygodni
» grawo106 tygodni
» Andrzej122 tygodni
» limba3196 tygodni
» semperand208 tygodni
» bon_wojtek217 tygodni
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Plener Fotoklubu Podlaskiego - Malowa Góra 6-8 czerwca 2014 r.
Doroczny plener Fotoklubu Podlaskiego zaplanowaliśmy w kolejnej z gmin bialskiego powiatu – Zalesiu. Poszukiwania odpowiedniej kwatery zakończyły się wyjątkowym sukcesem – agroturystyka "Malówka” w Malowej Górze okazała się strzałem w dziesiątkę. Sympatyczny gospodarz, wyśmienite domowe jedzenie, ale przede wszystkim okolica i krajobrazy trafiły idealnie w nasz gust. Do tego fantastyczna, słoneczna pogoda, której skutkiem są spalone czoła i ramiona :) Sztuka wymaga poświęceń... Przyjechaliśmy około 17 w piątkowe popołudnie, a wieczór spędziliśmy na integracyjnym spotkaniu nad rzeką. Gospodarstwo ma do tego celu specjalna miejscówkę – altanka, ławeczki i fachowy grill, obok jest przystań dla kajaków, bo jedną z form działalności gospodarstwa są spływy kajakami po Krznie i Bugu. Niezmiennie powodzeniem cieszyły się ogórki małosolne i smalec domowy przygotowane tradycyjnie przez – Małgosię szefową Fotoklubu.

Każdy znalazł tu coś dla siebie: były modelki, które chętnie pozowały i do tego mruczały, modelki nieletnie prychały i szczerzyły ząbki i za karę zostały nazwane gremlinsami :) Żeby nie było wątpliwości, to mam na myśli koty :) Kury znosiły zielone jajka a pies Gacek zazdrośnie pchał się w obiektyw. Wokół prowokacyjnie latały różne ptaszyska, co wywoływało zbiorowy odruch sięgania po teleobiektywy :) Kiedy w końcu komary wygoniły nas znad rzeki, rozłożyliśmy rzutnik i zaprezentowaliśmy trochę swoich zdjęć w postaci diaporam wyświetlanych na ekran zrobiony z prześcieradła...

Ranek nie zapowiadał się najlepiej, kilka rzutów oka o 5 rano wystarczyło, by większość zrezygnowała z porannej sesji. Na łowy poszedł tylko Andrzej, który poszukiwał od świtu śniętych pająków w porannej rosie :)

Do śniadania pogoda się klarowała,a potem to już… patelnia. Ekipy się rozjechały w teren a my ruszyliśmy w kilka osób na poszukiwania miejscowego "celebryty", którym okazał się przemiły i pełen życia i pogody ducha pan Leon Szabluk. Mimo, że ma 80 lat, można mu pozazdrościć energii. Z uśmiechem przyjął naszą wycieczkę, pokazał swoje prywatne muzeum, gdzie trzyma swoje prace, oprowadził po warsztacie, o wszystkim opowiedział i cierpliwe znosił nasze fotograficzne zapędy :) I tak nie wiadomo kiedy zleciała godzina.

Mirek zarządza wyjazd w poszukiwaniu tajemniczego „wzgórza z ruinami”, które widział po drodze dzień wcześniej. Wyjeżdżamy więc poza Malową Górę, jadąc większymi i mniejszymi drogami, aż w końcu znajduje owo wzgórze, gdzie ruiny okazują się nieczynną żwirownią :) Mimo wszystko warto było zajrzeć, bo widok stąd jest ładny, widać jakieś klasyczne pejzaże znane z pulpitów Windows ;) Wracając, nie odmawiamy sobie przyjemności sfotografowania suszących się gatek... Jeszcze po drodze trafia nam się piękny obrośnięty dzikim bzem domek, chwilę tez podziwiamy Krznę z mostu w Nowosiółkach. Wracamy na kwaterę, a tu gospodarz proponuje, że zawiezie nas na kilka okolicznych punktów widokowych. Oczywiście nie odmawiamy, pakujemy się w komplecie do busa i za chwilę jesteśmy na sporym wzgórzu za wsią. Widok rzeczywiście efektowny, mam nawet jakieś skojarzenia z Bieszczadami :)
Drugi przejazd kończy się na wzgórzu, które już znamy, bo byliśmy tam całkiem niedawno. To „wzgórze z ruinami” :) Tym razem jednak wyjeżdżamy na sam szczyt, skąd szeroko podziwiamy Malową Górę. Potem jeszcze podjeżdżamy nad staw, gdzie w wodzie ładnie odbija się panorama Malowej Góry, a na uschniętym drzewie siedzi czapla, która z miejsca staje się obiektem westchnień posiadaczy zoomów :)
Światło się kończy więc pora wracać. Znowu rozstawiamy sprzęt do pokazów i oglądamy wspólnie nasze dokonania...
Nocka jest krótka...

Po śniadanku wrzucamy spakowane już bagaże i kończymy plener. Jak zwykle było sympatycznie, trafiliśmy świetną kwaterę z jeszcze lepszym gospodarzem, dopisała pogoda, humory dopisały, czego efektem była kolejna sesja Tres Amigos :)

Fotorelacja - ***TUTAJ***